10 września 2010

Wróciłam! Ciasteczka z widokiem.


Witam w mojej nowej kuchni :)


Od miesiąca zastanawiałam się, jak będzie wyglądał mój pierwszy wpis, po tak długiej przerwie.
Od miesiąca wraz z Niedźwiedziem zastanawialiśmy się, co ugotujemy, jak już będziemy mieć kuchnię. Wiedzieliśmy na pewno-nie będzie to nic wymyślnego.
Od ponad miesiąca nie marzyłam o niczym innym, jak znaleźć się u siebie, otoczona swoimi garnkami, talerzami, sztućcami, kubkami, czymkolwiek, byle własnym. To zadziwiające, jak człowiek bardzo przywiązuje się do rzeczy, przecież wszystko mieliśmy, tylko takie jakieś obce, nie nasze...
Wiedzieliśmy, że pierwsze co zrobimy w nowym mieszkaniu, to porządek w kuchni i gotowanie. Wiedzieliśmy, że na mur-beton, do żadnych restauracji, co najmniej 2 miesiące chodzić nie będziemy. Bo mamy po prostu dość.
Jednak... na początku był chaos...
Pierwszego dnia, zmęczeni rozpakowywaniem pudeł wylądowaliśmy w knajpie.
Drugiego dnia, zmęczeni rozpakowywaniem pudeł zamówiliśmy jedzenie do domu.
Trzeciego dnia wybraliśmy się w końcu na jakieś podstawowe zakupy.
I zrobiliśmy prażuchy (nawet nie wiecie, jak bardzo marzyliśmy o ziemniakach, choć w Niemczech prawie ich nie jedliśmy...)
Była też szybka zupa pomidorowa.
Jedna z ulubionych zupa meksykańska.
Jakiś banalny makaron z sosem i parmezanem.

Później nadszedł kolejny etap.
Pieczenie!

Zapraszam na ciasteczka z kandyzowanymi bananami.


1 pomarańcza
50 g kandyzowanych bananów
1 łyżeczka mielonego cynamonu
120 g cukru
150 g masła
200 g mąki

[Listonic]


Z pomarańczy wyciskamy sok, dodajemy 40 g cukru i gotujemy na wolnym ogniu. Powstały syrop studzimy. Dodajemy do niego pokruszone kandyzowane banany i cynamon.
Masło i pozostały cukier dokładnie ucieramy. Dodajemy 2 łyżki syropu pomarańczowego. Dosypujemy mąkę i wygniatamy całość na gładkie ciasto.
Z ciasta formujemy niewielkie kulki, w środku każdej z nich robimy dziurkę, którą napełniamy syropem pomarańczowym z bananami. Układamy na blasze do pieczenia w dużych odstępach, gdyż ciastka 'rozlewają' się. Pieczemy ok. 15 minut w 180°C na środkowym poziomie piekarnika.

Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że już wróciłam! I jak tęskniłam!

9 komentarzy:

  1. Emmo! Ogromnie się cieszę, że masz już swoją kuchnię! Czekam teraz na doniesienia kulinarne:)
    Ciasteczka - cudne!
    Pozdrowienia!
    P.S. Widok z okna - rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Emmo z powrotem :)
    cieszę się, że jesteś już w swojej nowej kuchni, a widoku z okna zazdroszczę! niesamowity!

    I o jedno ciasteczko poproszę, tak do kawy :) bo właśnie piję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ,długo Cię nie było.
    Ciacha wygladają MEGA smakowicie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny widok z okna! a ciasteczka bardzo intrygujące!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj :) Miło znowu Cię czytać :)
    Bardzo apetyczne ciasteczka :)

    Piękny widok za oknem! Powodzenia!
    Serdeczności ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny! jak miło znów Was czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale masz widok z kuchni! Zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. w poprzednim mieszkaniu podczas zmywania miałam widok na krzaki i schody, przez co czasem mogłam nawet podziwiać podeszwy butów u moich sąsiadów... należy mi się, a co! :))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...