31 maja 2010

12 godzin stąd...


Kochani,
nie gotowałam dla Was i dla nas zresztą też, a to dlatego, że byliśmy z dala od naszego domu, a co za tym idzie także z dala od naszej kuchni. Spędziliśmy za to tydzień w miejscu pełnym orientalnych smaków i doświadczeń. Chciałabym się nimi z Wami podzielić. A ponieważ usiedzieć na miejscu nie potrafimy i zwiedzamy sporo, pomyślałam, że takimi - niekuchennymi przygodami chciałabym się z Wami dzielić na oddzielnym blogu. Emma w podróży zaprasza więc do zwiedzania.
Mam nadzieję że polubicie moje przygody!

19 maja 2010

Muffinki dla Nicoli


Dziś gotowałam dla Nicoli. Zaprosiła mnie w gości na swojego bloga. Szalenie miło! Dziękuję!
U mnie jedynie przedsmak muffinek ze szparagami, a na całą resztę zapraszam do Niej, o tutaj.



Czas na piknik

17 maja 2010

Szparagi i makaron.


Kilka dni temu przeglądałam Wasze blogi w poszukiwaniu szparagowej przygody. To, czego, jak się okazało szukałam, znalazłam u Anoushki. Tagliatelle ze szparagami. Smakowało. Nawet bardzo! Uwielbiam makaron, a ze szparagami komponował się znakomicie. Nie będę powielać przepisu, zrobiłam dokładnie tak, jak autorka proponowała. Znajdziecie go w całości tutaj. Danie godne polecenia!

16 maja 2010

Najprostsze ciasto rabarbarowe.


Po ostatnich przygodach z rabarbarem zostały mi jego resztki w lodówce. Kombinowałam, co tu z niego zrobić, ale w końcu wybór padł na najzwyklejsze ciasto. Można do niego użyć dowolnych owoców i dowolnej ich ilości. Mogą być zarówno świeże, jak i mrożone. Pełna swoboda. I doskonały, szybki deser weekendowy.
Najprostszy z możliwych-placek z rabarbarem.


200 g masła
130 g cukru
1 cukier waniliowy
łyżeczka proszku do pieczenia
200 g mąki pszennej
40 g mąki ziemniaczanej
4 jajka
sól
rabarbar

Masło ucieramy z cukrem, cukrem waniliowym oraz szczyptą soli. Dodajemy kolejno jajka. Masę łączymy z mąką pszenną, ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Wyrabiamy na gładkie ciasto. Rabarbar kroimy na kawałki o długości ok. 2 cm. Ciastem napełniamy wysmarowaną masłem keksówkę. Na cieście układamy owoce (można je lekko powciskać). Pieczemy w 170° przez 45 minut.
Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem. Albo nie-jak lubicie :)



Smacznego!

13 maja 2010

Festiwal Kultur. I banany.


Życie nabrało u nas tempa. Zmiany zbliżają się wielkimi krokami, przez co brakuje mi czasu na gotowanie i dzielenie się tym z Wami. Dziś trochę wolnego, więc postanowiłam nadrobić zaległości. Weekend, który minął spędziliśmy bardzo sympatycznie. Otóż, w naszej okolicy odbywał się Festiwal Kultur-tego nie można było przegapić. Stragany pełne tradycyjnych potraw, z różnych zakątków Świata. Przygotowywane na bieżąco. Masz ochotę na coś z Turcji-na prawo. Na coś z Afryki-stoisko z lewej. A może coś lokalnego-niemiecki Wurst też się znajdzie. Fantastyczne! Niestety nie udało nam się zlokalizować polskiego stoiska, chociażby ze smalcem i ogórkami kiszonymi.



A to już zdjęcia z tego urokliwego miasteczka, w którym owy Festiwal miał miejsce.


I Alpy.
I Zeppelin, który czasami lata po naszym niebie. 
Kto widział wielkie latające cygaro?


Byliśmy też u znajomych na grillu. Zostaliśmy uraczeni m.in. grillowanymi bananami, bez których od tej pory nie wyobrażam sobie grillowania. Były pyszne! Pieczone ok. 10 minut w całości, a na talerzu podane z bitą śmietaną i polewą czekoladową!


Do tego zamiast kawy koktajl z mango, czyli zmiksowane mango z jogurtem naturalnym i odrobiną cukru. 


Jeśli tylko podacie takie pyszności gościom, na pewno wszyscy będą zadowoleni. I mali. I duzi. 

8 maja 2010

Słodkie-kwaśnie. Ciepłe-zimne.


Dziś na szybko, bo padam z nóg. O tym niebawem.
Teraz obiecane Wam crumble rabarbarowe.
Też na szybko. Bardzo szybko. 




3 łodygi rabarbaru
60 g mąki
60 g masła
60 g cukru
60 g mielonych migdałów

Rabarbar kroimy na kawałki o długości ok. 2-3 cm. Pozostałe składniki wyrabiamy palcami do momentu powstania jednolitej masy. Do wysmarowanego masłem naczynia wrzucamy rabarbar, który przykrywamy kruszonką. Pieczemy w 180° do momentu aż się zrumieni (ok. 20 minut).


Smacznego!

7 maja 2010

Godny uwagi sposób na rabarbar.



Wreszcie kupiłam rabarbar. Jakoś nie mogłam się go doczekać. Dziwne, bo właściwie nigdy z nim nie działałam. Z dzieciństwa pamiętam kompot i ciasto, którego sama nigdy nie robiłam. Niedźwiedź pamięta rabarbar zanurzany w cukrze. Później jakoś rabarbar mi umknął. W tym sezonie postanowiłam zapoznać się z nim lepiej. 
Uznałam, że drink rabarbarowy nie będzie złym początkiem - w sam raz na przełamanie lodów. Drink znalazłam w książce Jamiego Olivera, a ponieważ oboje z Niedźwiedziem Jamiemu ufamy jak nikomu, postanowiliśmy spróbować :)
Nam smakowało.


Trochę zmieniliśmy proporcje, bo wydawało nam się za słodkie.
150 g rabarbaru
35 g cukru
1 butelka wina musującego bądź szampana

Do rondelka wrzucamy obrany i pokrojony w cienkie plasterki rabarbar oraz cukier i podlewamy odrobiną wody. Przykrywamy. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 2 minuty. Po tym czasie zdejmujemy pokrywkę i jeszcze przez kilka minut dusimy rabarbar na małym ogniu mieszając go od czasu do czasu. Miksujemy na gładką masę i odstawiamy do ostygnięcia. Masę mieszamy z zimnym winem musującym i rozlewamy do kieliszków.



W ramach zaprzyjaźniania się z rabarbarem mam w planach jeszcze crumble. Jutro.

4 maja 2010

Muffinki na wynos.


Szłam dziś w gości. Wizyta zaplanowała była na tzw. lunch time, pomyślałam więc, że wezmę dla nas coś na ząb. Co można zrobić na szybko? Oczywiście - muffinki. Zabrałam się za pieczenie. Niezwykłych. Ziołowych. Zapakowałam je w słoik. Do torebki wrzuciłam opakowanie czerwonego barszczu...
Było pysznie!


Ziołowe muffinki (na 12 sztuk):
1 łyżka posiekanego oregano
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 łyżki posiekanego koperku
4 ząbki czosnku
250 g mąki
150 g masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka soli
2 jajka
150 g kwaśnej śmietany


Masło topimy, dodając do niego zioła i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Dokładnie mieszamy. W dużej misce łączymy ze sobą jajka, śmietanę, sól i ziołowo-czosnkowe masło. Proszek do pieczenia mieszamy z mąką i dosypujemy do reszty składników. Miksujemy. Powstałą masą napełniamy papilotki. Pieczemy w 180° przez ok. 25 minut.

2 maja 2010

Zdrowo. Weekendowe śniadanie.

Weekend to taki czas, kiedy można zjeść leniwe śniadanie we dwoje. Nareszcie. Po całym tygodniu. Szkoda tylko, że pogoda w pierwszy weekend maja nas nie rozpieszcza i zamiast posiłków na tarasie trzeba jeść w domu. No nic, trzeba cierpliwie poczekać na kolejne weekendy. Słoneczne.

Tymczasem...


Lekka sałatka z jajkiem w koszulce.
Zrobiłam ją z:
roszponki
pomidorków koktajlowych
ogórka
rzodkiewki
zielonej cebulki

Do niej sos:
oliwa
ocet
mieszanka ziół
sól i pieprz

No i główny składnik - jajko w koszulce, które przygotowujemy w następujący sposób:
W garnku zagotowujemy 1 l wody. Nie może wrzeć zbyt intensywnie. Jajko wbijamy do miseczki, uważając by nie uszkodzić żółtka. Wlewamy je delikatnie do wody. Gotujemy ok. 2-3 minuty, do momentu aż białko odpowiednio się zetnie, a żółtko pozostanie płynne. Wyjmujemy łyżką cedzakową.

Jajko układamy na sałatce, wymieszanej z sosem. Posypujemy pieprzem i solą.


Enjoy!

1 maja 2010

Szczaw w roli głównej




Szczaw.
Świeży.
Z warzywniaka.
Lubię.

A Wam proponuję syty krem ze szczawiu.


na dwie osoby:
pęczek szczawiu
2 ziemniaki
jedna cukinia
mała cebula
ząbek czosnku
0,5 l wody
sól, pieprz, wegeta
oliwa

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Cebulę siekamy, cukinię ścieramy na tarce. Na oliwie podsmażamy ziemniaki wraz z cebulą i cukinią. Dolewamy wodę i gotujemy do miękkości ziemniaków. Dokładamy dokładnie umyte liście szczawiu, chwilę gotujemy i miksujemy całość. Przyprawiamy.
Tak przygotowany krem podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo.


Życzę smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...