25 lutego 2010

Powiew wiosny


"Wiosna - cieplejszy wieje wiatr 
 Wiosna - znów nam ubyło lat
 Wiosna, wiosna w koło, rozkwitły bzy
 Śpiewa skowronek nad nami
 Drzewa strzeliły pąkami 
 Wszystko kwitnie w koło, i ja, i Ty..."

A ja mam gości i brak czasu na wszystko. Brak pomysłów na codzienne śniadania, różne od poprzednich. I szybkie, bo zaraz kolejna wycieczka i szkoda czasu na siedzenie w domu. Tym bardziej, że do nas dotarła już wiosna. Świeci słońce, wieje wiosenny wiaterek, ptaki ćwierkają, pąki kwitną. Wszystko budzi się do życia. Ludzie też. Po zimowym śnie. Czekałam na to - nareszcie coś się dzieje!
Uzbrajam się w okulary przeciwsłoneczne i lekki płaszczyk!
Cudownie!
Wiosennie!


Na talerzach też zielono.
Dla urozmaicenia śniadania-pasta z awokado.


awokado
2 ząbki czosnku
sok z cytryny
sól, pieprz

Awokado gnieciemy widelcem, czosnek przeciskamy przez praskę, dodajemy resztę składników, przyprawiamy i mieszamy :)

Pozdrawiam wiosennie!

21 lutego 2010

Przesadnie czekoladowe


 

Skoro tak, to nie liczmy kalorii, a jedzmy słodko i wydzielajmy endorfiny!
U mnie dziś ciastka czekoladowe z kremem angielskim.
Przepis z Księgi smaków Świata.
Godny wypróbowania. NAPRAWDĘ!



Ciastka (na cztery porcje):
250 ml śmietany kremówki
220 g dobrej gorzkiej czekolady
2 żółtka
2 łyżki cukru
2 łyżki mąki pszennej
niesłodzone kakao do posypania

Połączyć śmietanę z czekoladą w kąpieli wodnej i podgrzewać, mieszając od czasu do czasu, aż czekolada się rozpuści i będzie gładka. Zdjąć z ognia. Mikserem ubijać w misce żółtka i cukier przez 5 minut, aż masa zgęstnieje i zbieleje. Dolewając rozpuszczoną czekoladę cienkim strumieniem, mieszać przez cały czas. Delikatnie dodać przesianą przez sitko mąkę. Wysmarować grubo masłem cztery foremki o objętości ok. 180 ml oprószyć mąką i wysypać jej nadmiar. Rozdzielić ciasto między przygotowane foremki i położyć je na blasze do pieczenia. Piec ok. 10 minut, aż wierzch każdego ciastka będzie sztywny. Środek powinien pozostać płynny. Po wyjęciu foremki zdjąć z gorącej blachy i studzić 10 minut.


Krem angielski:
250 ml mleka
1/8 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 żółtka
1/3 szklanki cukru

Na patelni lub w rondlu na średnim ogniu podgrzewamy mleko, do momentu aż przy brzegach pojawią się bąbelki. Zdjąć z ognia i lekko ochłodzić. Mieszać w misce żółtka i cukier przez 5 minut, aż masa będzie gęsta i jasnożółta. Powoli dolewać mleko do jajek i ciągle mieszać. Wylać jajka z mlekiem na patelnię, postawić na małym ogniu i podgrzewać delikatnie przez 5-10 minut ciągle mieszając, aż masa stanie się na tyle gęsta, że będzie oblepiać łyżkę. Nie dopuścić do zagotowania. Przecedzić masę przez sitko o drobnych oczkach. Dodać ekstrakt waniliowy. Wymieszać. Całość schłodzić do temperatury pokojowej mieszając od czasu do czasu, zapobiegając tworzeniu się kożucha. 

Przed podaniem ciastka wyciągamy z foremek. Wokół każdego ciastka położyć kilka łyżek chłodnego kremu angielskiego. Posypać kakao.

15 lutego 2010

Owoc czy warzywo?


Pomidor.
Ze względu na zastosowania ponoć warzywo...
Pomidor.
Z punktu widzenia naukowego rzekomo owoc...
Pomidor.
Ale czy to istotne?
Pomidor.
Najważniejsze, że są smaczne, pod każdą postacią.
Pomidor.
I zdrowe. Pełne minerałów, witamin i kwasów.
Pomidor.
Smażony pomidor.

 
Pomidory kroimy na grube plastry. Maczamy je w jajku z dodatkiem parmezanu, soli, pieprzu i słodkiej papryki. Następnie obtaczamy w bułce tartej. Smażymy na oleju. Serwujemy na ciepło.

14 lutego 2010

Miłość w powietrzu

Lubię Walentynki. Niedźwiedź mniej, ale znosi je dzielnie, nie robiąc mi przykrości. Mówi, że to komercyjne i kiczowate święto. Ale przecież zawsze miło poczuć się świątecznie. Wyczuwać miłość w powietrzu. Zrobić coś innego niż zazwyczaj. Spędzić czas z osobą bliską sercu. Nie w tłumie. Nie w restauracji czy kinie. W domowym zaciszu... Z muzyką... Przy blasku świec...


My dziś rozpieszczając siebie, rozpieszczaliśmy nasze podniebienia. Bo tak lubimy. I to sprawia nam radość. Pyszne śniadanie, jeszcze pyszniejszy obiad i słodka kolacja.
We dwoje. Czego chcieć więcej?


Pancakes

2 jajka
80 g mąki
100 ml mleka
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Żółtka mieszamy z mąką, mlekiem i proszkiem do pieczenia. Z białek z dodatkiem soli ubijamy sztywną pianę. Delikatnie mieszamy z drugą masą. Smażymy na lekko natłuszczonej patelni.

Sos borówkowy

Do pięciu łyżek syropu klonowego wrzucamy garść borówek amerykańskich. Dodajemy odrobinę soku z cytryny. Gotujemy, aż borówki lekko się rozpadną.


Czekoladowe fondue, 
czyli tabliczka gorzkiej czekolady rozpuszczona w kąpieli wodnej, wymieszana ze śmietaną 30%.
Do tego dostępne nam owoce. U nas kiwi, jabłko, banan, mango, pomarańcza.


Pycha!

To był przyjemny dzień!
A Wam, jak minął? :)

12 lutego 2010

Zucchini


Niskokaloryczna, a pełna witamin. Dla każdego, kto jest na diecie. I nie tylko. Młoda, nie potrzebuje obierania. Można ją zapiekać, dusić, marynować.
Dawno cukinii nie jadłam i się za nią stęskniłam. Miałam ochotę na jakąś nowość. Przeszukałam więc moje książki kucharskie i w jednej z nich znalazłam istne cudo.

Jak zwykle u mnie szybko, prosto i smacznie.
Placuszki z cukinii pochodzące z Turcji.
Na przepis natknęłam się w Księdze smaków Świata. Minimalnie zmodyfikowany przeze mnie.


cukinia
125 g sera feta
3 cebulki dymki (białe i jasnozielone części)
łyżka świeżego koperku
2 jajka
pół szklanki mąki pszennej
sól, pieprz
olej do smażenia

Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach, przekładamy do durszlaka, posypujemy solą i odstawiamy na 30 minut. Nadmiar płynu odciskamy za pomocą ściereczki. Przekładamy do miski, do której dodajemy pokruszony ser, pokrojoną cebulkę, oraz resztę składników. Przyprawiamy solą (niewielką ilością, feta jest słony) i pieprzem. Dokładnie mieszamy.
Na patelnię wlewamy olej (na wysokość 6 mm), podgrzewamy na średnim ogniu. Placuszki smażymy nakładając po łyżce ciasta. Ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż się zrumienią. Na ręczniku papierowym odsączamy z tłuszczu. Podajemy od razu.

Smacznego!

8 lutego 2010

Uczcijmy powrót do zdrowia!


Nareszcie wyzdrowiałam. Na szczęście! Domowe mikstury podziałały cuda i przeziębienie minęło w tempie ekspresowym. Przez ostatnie kilka dni żywiłam się czymkolwiek, byle tylko nie paść z głodu. Choroba całkowicie odebrała mi apatyt i poczucie smaku. Na nic nie miałam ochoty. Najważniejsze więc dla mnie jest to, że wszystko wróciło już do normy. Znów mogę cieszyć się z rzeczy przygotowanych w kuchni. I jakże miło jest mieć ochotę na COŚ!
Dziś postanowiłam w domowym zaciszu uczcić mój powrót do zdrowia i nasycić podniebienie czymś wybornym.

Wybór padł na karmelizowane banany.
Nie żałowałam.

 
Na dwie porcje:

2 banany
łyżka masła
4 łyżki brązowego cukru
szczypta soli
25 ml rumu
płatki migdałowe do posypania
lody waniliowe

Na patelni topimy masło, dodajemy cukier, sól i alkohol. Mieszamy do momentu, aż cukier się skarmelizuje. Banany kroimy na cztery części. Kładziemy na patelnię. Na małym ogniu pieczemy ok. 5 minut, przewracając je tylko raz. Podajemy z prażonymi płatkami migdałowymi i lodami waniliowymi.

5 lutego 2010

Wstrętne choróbsko!


" Na tapczanie siedzi leń,
nic nie robi cały dzień... "

Na moje nieszczęście, dopadło mnie przeziębienie. I to porządne. Katar, ból mięśni, kaszel, dają się we znaki. Co się dziwić, zima za oknem nie odpuszcza. Mam nadzieję, że niebawem wszystko ustąpi, a ja będę mieć energię do pracy i robótek kuchennych. Póki co, spodziewam się jakiegoś ciepłego jedzonka ugotowanego przez Niedźwiedzia. Jakieś kluchy z bulionem. Może to postawiłoby mnie na nogi? Tymczasem leniuchuję w łóżku, w ciepłym szlafroczku i grubych skarpetach, pod pierzynką.
Opadłam z sił.


Póki co mówię NIE lekom.

Poszperałam w internecie i wiem:
3x dziennie ciepłe mleko z miodem, masłem i czosnkiem (ohyda!)
3x dziennie chrzan do posiłku (wdychać i jeść)
gorąca herbata z cytryną
woda morska ułatwiająca oddychanie
smarowanie maścią rozgrzewającą
czosnek i cebula zalecane w nadmiarze

Na razie nie pomaga...

Jak na chorą przystało nie rozstaję się też z pudełkiem chusteczek higienicznych. W domu mały szpital, wszystko na wyciągnięcie ręki, by co chwilę nie zwlekać się z łóżka... Fajnie? Średnio...
Ciężkie życie chorowitka...
A może znacie jakieś naturalne sposoby radzenia sobie z takim stanem? Wypróbuję wszystko ;)

Pozdrawiam wirtualnie, bez zarazków.

2 lutego 2010

Pierożkarnia


Pierogi - znane i lubiane na całym świecie.
Robione ze wszystkich rodzajów ciast, które tylko da się w jakiś sposób zlepić.
Wewnątrz... wszystko, na co ma się chęć. Najbardziej popularne nadzienia to mięsne, grzybowe, serowe. Można też włożyć do środka owoce.

Ja za obiadami na słodko nie przepadam, dlatego u mnie dziś bazylia, mozzarella, orzeszki i parę innych drobiazgów zamkniętych w cieście francuskim.
Francuskie rożki.


potrzebujemy:

opakowanie ciasta francuskiego
25 dag mozzarelli
10 dag suszonych pomidorów
15 dag zielonych oliwek bez pestki
garść orzeszków piniowych
bazylię
skórkę cytrynową
chili
sól
żółtko

 


Pomidory, oliwki i bazylię siekamy, mozzarellę kroimy w drobną kostkę. Wszystko mieszamy dodając pozostałe składniki. Zostawiamy część orzeszków do posypania pierożków z wierzchu. Farsz odrobinę solimy do smaku.
Z ciasta francuskiego wycinamy krążki (powinno wyjść 12). Na każdy nakładamy po porcji nadzienia. Formujemy pierożki. Smarujemy żółtkiem, posypujemy startym parmezanem i orzeszkami piniowymi.
Pieczemy 15 minut w 200°.

Zachwycamy się.

Do pierożkarni wrócimy.

Smacznego!

1 lutego 2010

Imieninowo

 


Weekend minął nam pod hasłem imienin.
Dwa dni świętowania.
Uroczo!
Były kwiaty, życzenia, doborowe towarzystwo, pyszne jedzenie, tort, szampan, prezenty.


Za oknem świeciło słońce.Odbijało się jasno od przykrytego puchem świata. Spacer w bieli.

Cudowny weekend.
Czego chcieć więcej? Może tego, by imieniny były częściej niż raz do roku?

Dziś leniwie wracam do obowiązków... 
Chwile uwiecznione na fotografii...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...