28 kwietnia 2010

Słonecznie. Pomarańczowo.


Sałatka z pomarańczą.


garść sałaty
jedna wyfiletowana pomarańcza
pół czerwonej cebuli
kilka czarnych oliwek (choć drugi raz bym ich chyba nie dodała)
uprażone ziarna słonecznika

sos:
jedna łyżka octu balsamicznego
jedna łyżka oleju z pestek dyni
dwie łyżki oliwy
sok z pomarańczy do smaku
sól, pieprz

27 kwietnia 2010

Muffinki z cukinii. Na słodko. Czy to działa?


Dzisiaj słodko i zdrowo. Jakby mi ktoś wcześniej powiedział, że muffinki cukiniowe są takie pyszne, to bym nie uwierzyła :) a jednak. Cukinii nie czuć w ogóle, a zdrowo i mniej kalorycznie, ponieważ w tym właśnie przypadku cukinia zastępuje nam śmietanę.
Polecam to oryginalne wypróbowanie cukinii. Myślę, że się nie zawiedziecie.


na blachę 12 muffinek potrzeba nam:

180 g cukinii
250 g mąki
2 jajka
90 g brązowego cukru
70 ml oleju
2 łyżeczki kakao
łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki sody
150 g jabłek

Jajka ucieramy z cukrem i olejem. Resztę suchych składników mieszamy ze sobą. Dodajemy startą na małych oczkach cukinię i dokładnie mieszamy. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy do masy.
Babeczki pieczemy w temperaturze 180° przez ok 25 minut.
Posypujemy cukrem pudrem bądź kakao, bądź jednym i drugim :)

Smacznego!

22 kwietnia 2010

In der Schweiz, cz. III


Jak się okazało, w czasie naszego pobytu, w Zürichu trwał "Sechseläuten", czyli festiwal pożegnania zimy i powitania wiosny, który odbywa się co roku, w trzeci poniedziałek kwietnia. Właściwie, wszystko zaczęło się już w sobotę. My trafiliśmy nań przypadkiem. I całe szczęście, że mogliśmy to zobaczyć! Wyglądało wspaniale. Nie można było nacieszyć oczu! Tysiące mieszkańców w historycznych strojach, orkiestr i zwierząt przeszło w paradzie ulicami miasta. Na końcu "na ścięcie" ciągnięto wielkiego bałwana, który ponoć wieczorem miał stanąć w ogniu. Niestety musieliśmy wyjechać i nie dane nam było tego zobaczyć.

A to mała niespodzianka dla Was, dla nacieszenia, tym razem Waszych oczu :)








20 kwietnia 2010

In der Schweiz, cz. II


Zürich.
W Szwajcarii.
Śliczne miasto położone nad Jeziorem Zuryskim i rzekami Sihl i Limmat. Pełne malowniczych budynków, małych krętych uliczek, dziedzińców i fontann. Prawie 50 muzeów i dwa razy tyle galerii. Mnóstwo szalenie drogich sklepów międzynarodowych marek, w większości ulokowanych na Bahnhofstrasse, przez co ulica ta, jest jedną z najbardziej prestiżowych alei świata.


Jak się okazało, niemal wszystkie zabytki skupione są w okolicy Starego Miasta, dzięki czemu zwiedzanie centrum nie zajmuje zbyt wiele czasu i mogliśmy je dokładnie poznać.
Nie mogliśmy też nie przejechać się na karuzeli, z której był widok na miasto z lotu ptaka. Niedźwiedź zobaczył więcej, bo ja się bałam tej wielkiej karuzeli poruszającej się ślimaczym tempem i miałam zamknięte oczy ;)
Zürich zachwycił nas swoim urokiem. Spędziliśmy przemiły czas. Pogoda dopisała.
Nad brzegiem jeziora siedziała i wygrzewała się na słońcu rozleniwiona młodzież, dzieci i starsi.
Po wodzie sunęły żaglówki.
Jakaś kapela grała koncert.
Taki sielankowy, nawet krótki czas to całkowita regeneracja :)

A Wy, jeśli tylko będziecie mieli ku temu okazję, odwiedźcie Zürich, bo na prawdę warto.





cdn...

In der Schweiz, cz. I


Niestety, nasz wyjazd do Hiszpanii nie doszedł do skutku. Lot został odwołany. Może to i lepiej, bo jeszcze okazałoby się, że dostać tam owszem nam się udało, ale mamy problem z powrotem. Odwołaliśmy rezerwację hotelu. I przystąpiliśmy do poszukiwań innego miejsca wartego odwiedzenia. Autem. Sobotni poranek zatem był istną burzą mózgów. Konieczne było spędzenie urodzinowo-rocznicowego weekendu poza domem. Chociaż kilka dni totalnej beztroski.
Wybór padł na Szwajcarię. Już jakiś czas 'chodził' za mną Zürich. Wyruszyliśmy więc w drogę.
A dla Was krótka migawka z naszej wyprawy. 

Zaraz po przekroczeniu granicy zatrzymaliśmy się, by zobaczyć największy wodospad w Europie.
Rhienfall, o wysokości 23 m.
Widok nadzwyczajny.



cdn...

16 kwietnia 2010

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.
Na osłodę dnia, deser od asiejki.
Na osłodę, bo walizki spakowane, czekają na wypad do Hiszpanii, a chmura pyłu wulkanicznego krzyżuje nam plany. Niestety ciągle nie wiemy co i jak. Wstaniemy rano i może zdarzy się cud, i cała ta czarna chmura zniknie?
Oby!
W każdym razie zostawiam Was z deserem truskawkowym.  
Zaspokajającym słodkie ochoty, a jakże szybkim w przygotowaniu. Tylko truskawki ciągle nie te...


truskawki
jogurt naturalny
cukier puder
ciasteczka owsiane (użyłam tych, bo akurat miałam pod ręką)

Truskawki kroimy w plastry, jogurt mieszamy z pudrem, a ciastka kruszymy. W naczyniu układamy na przemian. Bardzo dobre po schłodzeniu w lodówce.

Bon appetit!

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.
Dziś kotlety, bo jeszcze nie było.
Kotlety warzywne z pęczakiem.
Według przepisu ze strony addio pomidory, o, tutaj.
Pyszne oczywiście, jak wszystkie Wasze przepisy :)

50 g pęczaku
30 g cebuli
1 ząbek czosnku
50 g czerwonej papryki
100 g cukinii
jajko
sok z cytryny
3 łyżki mąki
sól, pieprz
parmezan

Pęczak gotujemy, odcedzamy i odstawiamy do ostygnięcia. Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Paprykę kroimy w drobną kostkę. Cebulę i czosnek drobno siekamy i krótko podsmażamy na oliwie. Wszystkie składniki poza parmezanem dokładnie łączymy ze sobą. Formujemy kotlety i obtaczamy je w startym parmezanie. Smażymy na patelni na zloty kolor.

15 kwietnia 2010

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.


Zupa.
Z soczewicy. 
Zielonej.
Nie czerwonej.
Po prostu.
Od Komarki.


1 cebula
kubek czerwonej/zielonej soczewicy
puszka pomidorów
1 l bulionu warzywnego
bazylia
sól, pieprz
oliwa
kwaśna śmietana

Posiekaną cebulę podsmażamy na oliwie. Dodajemy soczewicę i lekko rozdrobnione pomidory. Mieszamy i smażymy przez chwilę. Dolewamy bulion. Po zagotowaniu zmniejszamy ogień i całość dusimy nie mniej niż 20 minut. Przyprawiamy do smaku, posypujemy posiekaną bazylią. Podajemy z łyżką kwaśnej śmietany.
Do tego bagietka.

Mmmm... to był dobry wybór.

Smacznego!

14 kwietnia 2010

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.
Dziś dwie sałatki.

Pierwsza sałatka z kaszy gryczanej, z kuchni Nicoli.
Pyszna!


1 woreczek ugotowanej kaszy gryczanej
2 ogórki konserwowe
pół czerwonej papryki
3 rzodkiewki
łyżka sezamu
łyżka posiekanego szczypiorku
pół łyżki oliwy
łyżka sosu sojowego
świeżo zmielony pieprz

Składniki kroimy w kostkę, dużą, małą, jak kto woli. Sezam prażymy. Wszystko mieszamy z kaszą i przyprawiamy pieprzem.

Druga sałatka z marchewki, z blogu wegańskiego.


dla dwóch osób:
250 g marchewki
2 łyżki oliwy
łyżeczka octu jabłkowego
niecała łyżeczka mielonej słodkiej papryki
mały ząbek czosnku
natka pietruszki (według uznania)
sól, pieprz

Marchewkę obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy al dente. W miseczce bardzo dokładnie mieszamy ze sobą oliwę, ocet, paprykę, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, sól oraz pieprz. Marchew polewamy sosem i posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Na zdrowie!

13 kwietnia 2010

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.
Na szybki obiad jakże zdrowa zupa z cukinii, prosto z blogu Majki.


na dwie porcje:
1 cebula
1 średnia cukinia
600 ml bulionu warzywnego
2 ząbki czosnku
oliwa
sól, pieprz

ewentualnie:
jogurt naturalny i parmezan

Cebulę siekamy i podsmażamy na oliwie. Dodajemy startą cukinię i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, smażymy, aż będą miękkie. Dodajemy bulion i gotujemy na małym ogniu ok. 15 minut. Przyprawiamy i miksujemy. 
Bardzo dobra z odrobiną jogurtu naturalnego i startym parmezanem. Można podawać także z groszkiem ptysiowym bądź grzankami.

Pycha!

Moje gotowanie - Wasze przepisy


W ramach 'Waszego tygodnia' na moim blogu.
Dziś słodkości prosto z Lawendowego Domu.
Przepis na te pyszne ciasteczka owsiane znalazłam tutaj.


3/4 szklanki mąki pszennej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
135 g miękkiego masła
3/4 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 jajko
3 łyżki mleka
1 szklanka płatków owsianych
60 g gorzkiej czekolady
1 szklanka orzechów laskowych

W jednej misce mieszamy składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia i drobno posiekaną czekoladę.
W drugiej misce miksujemy masło, cukier, wanilię, jajko i mleko. Masę maślaną przekładamy do mąki, dodajemy płatki owsiane i dokładnie mieszamy. Orzechy prażymy na suchej patelni i rozdrabniamy, zostawiając większe kawałki. Dodajemy do masy. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy niewielkie porcje. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180° i pieczemy 15-20 minut.

12 kwietnia 2010

Moje gotowanie - Wasze przepisy


Jakiś czas temu założyłam sobie, że przez ten tydzień, w mojej kuchni będę przygotowywać jedynie Wasze przepisy. Mam ich mnóstwo w specjalnym segregatorze. Pomyślałam, że dzięki takiej akcji, będę miała możliwość wypróbować choć ich niewielką część. Z przyczyn oczywistych przez kilka dni nie uda mi się spróbować wszystkich Waszych wspaniałości, ale już dziś obiecuję, że powtórzę to niebawem. A może komuś spodoba się taki pomysł i na swoim blogu też zechce się w ten sposób 'pobawić'.
Przez cały weekend zastanawiałam się jednak, czy w zaistniałej, jakże trudnej dla nas wszystkich sytuacji, wypada mi coś takiego zorganizować. Uznałam jednak, że tak. To, sobotnie wydarzenie, powinno nauczyć nas, że nie należy odkładać rzeczy na później, bo nigdy możemy nie mieć okazji ich zrobić... I ja właśnie próbuję się tego nauczyć...

Tak więc rozpoczynam tydzień przepisem Patrycji na pierogi ruskie, który znalazłam na tej stronie.
Udały się - wyszły fantastyczne!


Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
szczypta tymianku
szczypta mielonego imbiru
szczypta soli
łyżka oleju
1 szklanka gorącej wody

Do miski dodajemy kolejno, za każdym razem mieszając: 2,5 szklanki mąki, tymianek, olej, imbir, sól i pozostała mąka. Wszystko zalewamy gorącą wodą i dokładnie mieszamy. Ciasto zagniatamy, aż stanie się gładkie i elastyczne.

Farsz:
250 g twarogu
250 g słodkich ziemniaków
średnia cebula
2 szczypty tymianku
świeżo zmielony czarny pieprz
2 szczypty soli
olej

Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na oleju. Odstawiamy do ostygnięcia. Twaróg rozgniatamy widelcem, dodajemy tymianek. Ugotowane ziemniaki również dokładnie rozgniatamy. Do całości dodajemy zeszkloną cebulę i przyprawiamy solą oraz pieprzem.

Z ciasta wykrawamy krążki, na każdy z nich nakładamy po łyżeczce farszu. Pierogi gotujemy w osolonym wrzątku, przez ok 2-3 minuty od wypłynięcia.
Podajemy z masełkiem, bądź podsmażoną cebulką.


Smacznego!

10 kwietnia 2010



To miał być miły dzień, pełen uśmiechu - w końcu to urodziny Niedźwiedzia...
Jest ogromny żal i smutek.
Miliony myśli kłębiące się w głowie, jakie życie jest kruche...
W obliczu takiej tragedii, trudno o obojętność.
Niewyobrażalne to, co się stało...

9 kwietnia 2010

Minimalna ilość składników


Robiąc tę zapiekankę wiedziałam, że Niedźwiedziowi się nie spodoba. On w przeciwieństwie do mnie lubi mieć w potrawie jak najwięcej, a tu biedny przychodzi po pracy, a na obiad 'kluski' i papryka :) Oczywiście na koniec smakowało mu bardzo, mimo wcześniejszego negatywnego nastawienia.



zapiekanka spaghetti (na dwie porcje):

150g makaronu spaghetti
czerwona i zielona papryka
ząbek czosnku
ser mozzarella
ser gorgonzola
tymianek
oliwa
pół łyżeczki skórki z cytryny
sól, pieprz

Makaron gotujemy al dente. Papryki kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na oliwie. Czosnek przeciskamy przez praskę. Mieszamy z papryką. Dodajemy tymianek, skórkę, rozdrobniony ser gorgonzola oraz przyprawy. Całość dokładnie mieszamy z makaronem. Przekładamy do żaroodpornego naczynia, na wierzchu układamy mozzarellę pokrojoną w plastry, posypujemy tymiankiem, skraplamy oliwą. Zapiekamy w 250° przez ok.10 minut, aż ser się stopi i lekko zbrązowieje.


Pycha!

7 kwietnia 2010

Szanowna pani rzeżucha...


Własnoręcznie wyhodowana. Specjalnie na Wielkanoc. Jak się okazuje, szkoda, że nie pamiętamy o niej przez cały rok. Świetnie nadaje się przecież do kanapek, sosów, sałatek. Rzeżucha to fantastyczne wzbogacenie codziennej, nie tylko wielkanocnej diety. Polecana małym i dużym. Na lepszą odporność, więcej energii, ładniejsze włosy, paznokcie, cerę.
Ja obiecuję poprawę! Hodować i jeść będę, i już! I maszeruję do sklepu po nasionka.

Dziś wyhodowałam zeń zupę.  Ciekawa bardzo byłam, co mi z tego eksperymentu wyjdzie, ale udało się. Zupa z rzeżuchy - pyszna!


na zupę dla dla dwóch osób potrzebujemy:
 
3 średniej wielkości ziemniaki
średnia cebula
duży ząbek czosnku
rzeżucha (nie żałować)
bulion warzywny
odrobina soku z cytryny
jogurt naturalny
sól, pieprz
oliwa

Obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, posiekaną cebulę oraz przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku podsmażamy na oliwie. Do 1 l bulionu warzywnego dodajemy ziemniaki wraz z cebulą. Gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie. Pod koniec dorzucamy rzeżuchę. Zupę miksujemy. Następnie przyprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Podajemy z groszkiem ptysiowym, bądź ugotowanym na twardo jajkiem. Zabielamy jogurtem. Posypujemy świeżą rzeżuchą.


Na zdrowie!

3 kwietnia 2010

Słodkie życzenia



Kochani, w  te wiosenne i kolorowe Święta Wielkanocne chciałabym życzyć Wam przede wszystkim uśmiechu. Byście ten czas spędzili w gronie najbliższych Wam osób lub po prostu tak, jak sobie wymarzyliście. Byście w spokoju i radości mogli cieszyć się nadchodzącymi dniami. Życzę radości w zajadaniu się przygotowanymi smakołykami. Cudownych świąt!


Ja, na koniec jeszcze chwalę się mazurkiem.
Może nie takim bardzo tradycyjnym, ale święta przygotowuję pierwszy raz i myślę, że nie należy porywać się na takie cuda :) może za rok... przepisy już mam!
Ten biszkoptowy mazurek podkradnięty z którejś z wielkanocnych gazet.


4 jajka
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
4 łyżki cukru
opakowanie cukru waniliowego
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
po 10 dag posiekanych orzechów włoskich, laskowych oraz migdałów
skórka otarta z całej pomarańczy
odrobina skórki z cytryny
biała kuwertura
dżem malinowy

Mąkę ziemniaczaną mieszamy z mąką pszenną i proszkiem do pieczenia. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na sztywno z dwoma rodzajami cukru. Mieszamy z żółtkami. Nie przerywając mieszania dodajemy mąkę, skórki oraz po 5 dag orzechów. Tortownicę smarujemy masłem, wysypujemy bułką. Ciasto pieczemy przez 35 minut w 190°. Studzimy, a następnie wyjmujemy z formy. Smarujemy dżemem. Rozpuszczamy kuwerturę, do której dodajemy pozostałe orzechy. Szybko rozsmarowujemy na dżemie. Czekamy do zastygnięcia.

Smacznego!
I do zobaczenia po świętach! :)

2 kwietnia 2010

Ale pasztet!



Działania przedświąteczne w toku. Niedźwiedź dzielnie mnie wspiera, dlatego szykowanie stało się przyjemnym spędzaniem czasu we dwoje. Toniemy w przepisach i pomysłach.
I kto to będzie jadł?
Niedźwiedź! Bo ma duży brzuch i na pewno wszystko w nim pomieści ;)

Przygotowaliśmy m.in. ćwikłę podkradniętą z przepisu Polki oraz parę innych przysmaków, z których dla Was wybrałam pasztet z cukinii. Wiem, że zasmakuje każdemu, więc warto spróbować!

Moja ćwikła wyszła tak:


1 kg buraków
2 łyżki chrzanu
2 winne jabłka
60 ml czerwonego wytrawnego wina
cytryna
kilka goździków
sól, cukier, pieprz

Buraki myjemy, suszymy, owijamy w folię i pieczemy (ja-niecałe 2h). Buraki studzimy, obieramy ze skórki i ścieramy na tarce o małych oczkach, na tych samych oczkach ścieramy obrane jabłka. Buraki mieszamy z jabłkiem i chrzanem. Do wina dodajemy goździki i na małym ogniu gotujemy, aż zmniejszy swą objętość o połowę. Odcedzamy i po lekkim ostudzeniu dodajemy do buraków wraz z sokiem z cytryny. Doprawiamy do smaku. Podawać po schłodzeniu.

Pasztet:


cebula
3 szklanki startej cukinii
1,5 szklanki bułki tartej
20 dag startego żółtego sera
2 marchewki
4 jajka
0,5 szklanki oleju
garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz, wegeta

Cukinię posypujemy solą, chwilę czekamy, a następnie osączamy z soku. Dodajemy bułkę tartą, startą cebulę, startą marchew, olej, żółtka, pietruszkę oraz przyprawy. Mieszamy. Straty ser dodajemy do masy. Ubijamy białka, które delikatnie łączymy z masą cukiniową. Całość przekładamy do wysmarowanej masłem i posypanej bułką blachy keksowej. Pieczemy ok. 70 minut w 200°.
Zalecam dość częste podglądanie pasztetu podczas pieczenia, ewentualnie regulując temperaturę, bądź czas.

Dzień minął bez większych wpadek, no może poza odrobiną ćwikły, która wylądowała na suficie... ale co tam :) farby w dłoń dopiero po świętach :)

Udanych przedświątecznych przygotowań!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...